Płock chce być jak my
Na stronach Urzędu Miasta Płocka możemy znaleźć ciekawy artykuł, który porównuje Toruń i Płock pod względem wydarzeń kulturalnych etc.
Miło usłyszeć dobre słowa o swoim mieście z zewnątrz, i to że może być dla kogoś wzorem.
Obyśmy byli Toruniem
Jedenasty numer „Gościńca Sztuki” opisujący, a raczej porównujący, świat kultury alternatywnej w Płocku i w Toruniu, chcąc nie chcąc, wpisuje się w dyskusję na temat jakości życia, nie tylko kulturalnego, w naszym mieście.
Szczególnie polecam go więc tym, którym żywa dyskusja tocząca się na łamach, i nie tylko, „Gazety Wyborczej. Płock” nie jest obojętna. W niej właśnie tętniący inicjatywami oddolnymi nadwiślański Toruń podawany jako przeciwwaga dla sennego nadwiślańskiego Płocka, który ma problemy z wykorzystaniem swojego potencjału i odnalezieniem tożsamości.
Kiedy „mówi się” o Płocku podkreśla się jego walory krajobrazowe z przepięknym Tumskim Wzgórzem, wspaniałą historią. Współczesność reprezentują PKN Orlen i Wisła Płock. Kiedy „mówi się” o odległym niespełna sto kilometrów Toruniu, nie wspomina się tylko o wspaniałej historii, gotyckich zabytkach i piernikach, ale o tym, że miasto to aspiruje do kulturalnej stolicy Polski.
I wcale nie chodzi tu o ilość i jakość oferty kulturalnej obu tych miast, bo choć trudno tu o porównanie, myślę, że nie mamy się czego wstydzić. Gdzie leży problem?
Nie od dziś wiadomo, że organizując imprezy masowe, zwłaszcza na nadwiślańskiej plaży, można liczyć na płocczan. Problem pojawia się, gdy impreza ma charakter niszowy. Po prostu środowisko alternatywne w Płocku nie istnieje. Nie mamy swojego „Dworu Artusa”, studenckiego klubu „Od Nowa”, „Piwnicy Pod Aniołem”(…)
czytaj cały artykuł na płockich stronach
Autor wpisu:
Paweł Żurawski.

